dom nad grzęzawiskiem

Autor: leszek milewski, Gatunek: Proza, Dodano: 31 lipca 2010, 21:23:53, Tagi:  ZŁO

Ania jest pracowniczką działu public relations w renomowanej firmie warszawskiej. Ma ładnego chłopaka, ładne mieszkanie, planuje mieć ładne dziecko. Oczekuje, że jej chłopak, Zygmunt, piłkarz Legii, niedługo jej się oświadczy.

 

Niestety Zygmunt zostaje sprzedany przez Legię do drużyny z ligi mołdawskiej - Zimbru Kiszyniów, co komplikuje ich plany.

 

Zygmunt prosi Anię by pojechała z nim do Kiszyniowa. Ta wyraża wstępną zgodę w imię ich miłości. Leci do Kiszyniowa zobaczyć jak tam jest.

 

Niestety, Kiszyniów okazuje się miastem mniej powabnym niż Warszawa. Mieszkańcy Kiszyniowa nie mają bieżącej wody, o prądzie nawet nie słyszeli, a jedzenie jest tylko w poniedziałki i czwartki. Mieszkają w uwitych z dykty i złomu ludzkich gniazdach krytych oponami bądź elementami zawieszenia starych radzieckich samochodów. Zygmunt jako piłkarz, a więc człowiek wysoko stojący w hierarchi społecznej, dostaje luksusowe lokum: kabinę od Scanii. Mimo to Ania nie jest w stanie zaakceptować przenosin do mołdawii. Zostaje w  Warszawie.

 

Związek Zygmunta i Anii nie przechodzi próby rozłąki. Zygmunt poznaje mieszkającą w elewatorze na zboże mołdawiankę i wprowadza się do niej. Ania i Zygmunt rozstają się.

 

Ania jest w depresji. Postanawia porzucić Warszawę, ma jej dość. Wypisuje się z pracy, pozostawia swoje ładne mieszkanie oraz swoje warszawskie marzenia. Przeprowadza się na mazurską prowincję.

 

Na mazurskiej prowincji jednak nie lubią warszawiaków i Ania zostaje nabita na pal w centrum miasta.

 

KONIEC

Komentarze (7)

  • Na pal? W centrum miasta? Na prowincji? Mazurskiej? N-i-e-s-a-m-o-w-i-t-e... To Anna nie przyjechała do Warszawy w poszukiwaniu pracy???

  • ha! co się to porobiło toż to zagadka co najmniej dla Sherlocka Holmesa, w najbliższym czasie jeszcze tu pewnie zajrzę, muszę się z dr. Wadsonem pewien szczegół skonsultować zasięgnąć porady :)

  • jeśli nie jest ten tekst jedynie opisem własnych przeżyć, to masz chłopie błysk w głowie jak należy!!. Ściskam dłoń, bo wiem co kryje się za taką możliwością wyobraźni i parafowania tego co trzeba. Bardzo dobrze, lubię tak ukręcone numery i zwięźle, a swobodnie na fleku!!
    pozdro

  • jak na ciebie to ci powiem tylko, że się to nieźle czyta, no wiesz Leszek, w Internecie to wszystko za darmo ponoć jest, ja się przyzwyczaiłem

  • właśnie nie wiem co myśleć. Jest, owszem, trochę surrealistycznie - i to jest jedynie nośne w tym tekście. Ale sam surrealizm nawet w takiej dość stonowanej dawce sprowadza rzeczywistość do lekkiego przetrącenia, ale pozostawia logikę rzeczywistości bez uszczerbku. Przez co ten błysk w głowie traci, o którym pisze Feliks, traci na atrakcyjności. w sumie to jest prosta historia opowiedziana innymi środkami, a to jednak nie sprawia, że historia się zmienia. Moim zdaniem ta surrealistyczna swoboda powinna zaprowadzić historię w inne, nieznane rejony.

  • Oj nieładnie, Mołdawia się pisze z wielkiej litery.

    Tekst lekko psychodeliczny, "w elewatorze na zboże" ładnie się zrymowało. Nie pierwszy raz coś takiego czytałam, nie zapadnie mi w pamięć. Ale że było miło to powiem, że na raz fajny tekst.

    • Kuba .
    • 04 sierpnia 2010, 16:02:45

    I tak co roku nasze drużyny w europejskich pucharach dostają baty od różnych Kiszyniówków i i tak 90% osób pracujących w Warszawie pochodzi z nienawidzących Warszawy prowincji, ale może jednak w tym tekście chodzi bardziej o tragedię życiową Ani? :P

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się